Z wizytą w Radio Lublin

W przedostatnim tygodniu nauki uczniowie klas 3c i 2c udali się do Radia Lublin aby tam zapoznać się z tajnikami pracy readaktorskiej. Przeczytaj koniecznie relacje redaktora z Gimnazjum nr 8.

Jednym z zadań szkoły jest niewątpliwie poszerzanie horyzontów uczęszczających doń uczniów. Dzięki uprzejmości rodziców jednego z naszych kolegów mogliśmy udać się wraz z p. Joanną Łoś i p. Jolantą Kociubą do siedziby Radia Lublin, aby w ramach wcześniej wspomnianego poszerzania horyzontów zobaczyć, jak funkcjonuje profesjonalna rozgłośnia radiowa i jej pracownicy.
Zaraz po dotarciu na miejsce zostaliśmy ciepło powitani przez redaktorów – p. Marzenę Lewandowską i p. Piotra Wróblewskiego, a potem podzieleni na dwie grupy. Moja grupa udała się od razu do małego studia nagraniowego, do którego prowadziły podwójne, specjalnie przygotowane drzwi. Jak się dowiedzieliśmy, studio to zaprojektował obecny prezydent miasta Lublina Adam Wasilewski, który z wykształcenia jest inżynierem akustyki. Jak już zapewne się domyślacie, pomieszczenie było doskonale wyciszone, tak jak każde inne studio nagrań, dzięki czemu
na antenie nie słychać żadnych niepotrzebnych dźwięków z zewnątrz. W środku znajdował się stół, na którym stał mikrofon oraz interkom, służący do porozumiewania się z reżyserką, która umiejscowiona była w sąsiednim pomieszczeniu.
W pobliżu ścian stało jeszcze kilka mikrofonów na stojakach, ale używane są one tylko w przypadku kameralnych występów pojedynczych artystów. W tym oto studiu każdy z nas miał szansę spróbować swoich sił w roli prezentera radiowego i nagrać próbkę swojego głosu, później wspólnie odsłuchaną w reżyserce. Wcześniej zostaliśmy uprzedzeni, że mikrofony zniekształcają fale dźwiękowe, więc nie było dla nas zaskoczeniem, że brzmieliśmy trochę inaczej niż w rzeczywistości.
Reżyserkę i salę nagrań łączyła, a raczej dzieliła, potrójna, gruba szyba – tłumiąca dźwięki, ale umożliwiająca kontakt wzrokowy między realizatorem a redaktorem. Po zwiedzeniu małej sali nagraniowej dla odmiany udaliśmy się do dużej sali nagraniowej, na tyle pojemnej, że często odbywają się tam koncerty. Studio to jest sławne na całą Polskę ze względu na specyficzną akustykę, wpływającą korzystnie zwłaszcza na dźwięki perkusji. Wielu artystów przyjeżdża specjalnie do Lublina, aby nagrać u nas partie bębnów. Kolejnym etapem naszej wycieczki okazało się również cieszące się sławą i popularnością studio nagraniowe Hendrix, nazwane tak na cześć legendarnego już gitarzysty Jimmiego Hendrixa, jednej z gwiazd równie legendarnego festiwalu Woodstock 6. Mogliśmy tam na własne oczy zobaczyć najnowocześniejszą aparaturę służącą do nagrywania i przetwarzania dźwięku.
Swoje albumy stworzyły tu takie zespoły jak Harlem czy Budka Suflera oraz wiele innych, sławnych na całą Polskę kapel. Na wszystkich nas ten punkt programu wywarł ogromne wrażenie. Kolejnym przystankiem w naszej radiowej podróży były newsroomy – gabinety redaktorów pracujących nad reportażami i programami informacyjnymi.
Od samego progu wyczuwalna była atmosfera ciągłego zamieszania. Ze słów pani redaktor wynikało, że w newsroomach nie ma czasu na odpoczynek, można rzec, robota pali się dziennikarzom w rękach. Zdziwił nas widok stojących tam leżanek czy lodówek, ale z późniejszych wyjaśnień dowiedzieliśmy się, że na wypadek dyżurów nocnych czy niezwykle ważnych spraw,
o których region musi być cały czas informowany, pracujący tam ludzie przygotowani są na kilka dni bezustannej pracy. Mimo że z pozoru praca w newsroomie wydaje się monotonna i męcząca, to przy bliższym jej poznaniu okazuje się być bardzo ciekawym i pełnym radości zajęciem, które nie pozwala na nudę.
Ostatnim punktem wędrówki była rozdzielnia. Tam nad całą masą aparatury nadawczej
i odbiorczej czuwał technik. Do jego zadań należało pilnowanie, aby do naszych domowych odbiorników docierał jak najczystszy i jak najwyraźniejszy sygnał. Stamtąd też nadawany jest program między 1. a 5. rano – wtedy nadaje się gotowe listy utworów. Po wysłuchaniu do końca słów technika, z żalem udaliśmy się z powrotem do holu, co oznaczało, że nasza wycieczka zbliżała się ku końcowi.
Podsumowując, byliśmy bardzo, ale to bardzo zadowoleni z możliwości przyjrzenia się
z bliska pracy radia i radiowców. Dowiedzieliśmy się wielu nowych i ciekawych rzeczy – kto wie, może za parę lat ktoś z obecnych dzisiaj będzie starał się o pracę jako dziennikarz, realizator bądź montażysta?:) Bardzo dziękujemy państwu Marzenie Lewandowskiej i Piotrowi Wróblewskiemu za umożliwienie nam zwiedzenia budynku Radia Lublin, jesteśmy bardzo wdzięczni za okazane nam zainteresowanie i poświęcony czas.
Pozdrowienia z eteru, redaktor Bartek!