Jednodniowy dziennikarz

Taka okazja nie przytrafia się każdemu. My, uczniowie klasy medialnej (Ic) wzięliśmy udział w trzydniowych warsztatach dziennikarskich – prasowych, radiowych i telewizyjnych, zorganizowanych przez lubelskie media we współpracy z jednym z liceów. Gościliśmy w telewizji i w radio, spotykaliśmy się z dziennikarzami, znawcami kultury (także żywego słowa), osobami z pierwszych stron gazet, mieliśmy okazję spróbować własnych sił…

Na początku dnia radiowego zostaliśmy podzieleni na grupy. Jedna z nich miała być kierowana przez panią Małgorzatę Gałkę. I to tutaj zaczyna się moja niezwykła przygoda, gdyż trafiłem do owej brygady. Zgłosiłem się bez większej nadziei, ale miałem dużo szczęścia! Zostałem wytypowany i po krótkiej chwili zniknęliśmy za drzwiami, do końca nie zdając sobie sprawy, ile wyzwań na nas czeka. Inni uczestnicy warsztatów pozostali na sali i brali udział w spotkaniach
z zaproszonymi gośćmi m.in. Ewą Dados, twórczynią akcji charytatywnej „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”. My zaś w tym czasie słuchaliśmy cennych wskazówek pani Gałki. Dziennikarka opowiadała, co jest najważniejsze
w tworzeniu newsów radiowych do cogodzinnych wiadomości. Następnie dała całej drużynie (w ramach ćwiczeń przygotowujących) przykład informacji, którą musieliśmy przekształcić w jak najkrótszą, rzeczową notkę. Odsłuchaliśmy także nagrania kilku rozgłośni radiowych i po dokonaniu analizy wymieniliśmy się poglądami na temat ich podobieństw i różnic.
Później przyszła kolej na to, aby wcielić się w dziennikarzy. Drużynę podzielono na trzy grupy po 5-6 osób w każdej. Trzy zespoły otrzymały sprzęt tj. mikrofon i dyktafon, i ruszyły w miasto… Ponieważ był to czas testów gimnazjalnych, m.in. pytaliśmy trzecioklasistów o to, jak im poszło. Zbieraliśmy także tzw. „surówkę” (min. 5 minutowe nagranie wszystkich osób pytanych, by później wykorzystać je do informacji prasowej). Nie było to łatwe, gdyż ludzie nie zawsze chcieli rozmawiać. O dziwo, najczęściej odmawiali mężczyźni.
O wiele łatwiej dawało się zagadnąć kobiety. Wszystko szło idealnie, dopóki nie pojawił się strażnik, który spytał nas o jakieś zezwolenie. O co chodziło? Tego dowiedzieliśmy się później, uświadamiając sobie jednocześnie, jak trudny i emocjonujący jest zawód dziennikarza.
Po zebraniu potrzebnych materiałów nasza grupa wróciła do budynku Radia Lublin. Omówiliśmy teoretyczne zagadnienia dotyczące tego, jak najlepiej zmontować nagrany materiał. Prace montażowe okazały się niełatwe, gdyż część wypowiedzi trzeba było ominąć. Szczególnie frustrowało mnie to, iż z pięciominutowego nagrania do naszych wiadomości trafiło zaledwie siedem sekund… No cóż, tak bywa. Dwaj członkowie ekipy zostali wyznaczeni
do czytania nagrywanych informacji. A potem zaprezentowaliśmy końcowe efekty naszej pracy pozostałym na sali osobom. Wyszło znakomicie.
Podsumowując, skorzystałem z bycia „jednodniowym dziennikarzem”, gdyż to doświadczenie, które zdobyłem, będę mógł z powodzeniem wykorzystać w przyszłości. To było coś wspaniałego.
Miałem nadzieję, że następnego dnia uda mi się trafić w Telewizji Lublin
o grupy współpracującej z panią Martą Pietrasiewicz. Niestety, nic z tego nie wyszło, ale i tak było ciekawie.
Udział w warsztatach to bardzo interesujące doświadczenie, które otworzyło mi oczy na wiele aspektów pracy dziennikarskiej. Warsztaty pozwoliły mi też poczuć się pewniej w zbieraniu materiałów do naszej szkolnej gazety, w której realizuję swoje pasje jako dziennikarz i fotoreporter.

Tomek Wysocki

Na warsztatach dziennikarskich dowiedzieliśmy się tego, jak wygląda praca dziennikarza i jak godzi on tę pracę z życiem prywatnym, co daje mu ona na co dzień. Ludzie mediów przedstawiali pozytywne i negatywne strony tego zawodu. Zdaliśmy sobie sprawę z nieuchronności trudnych wyborów, które czekają nas w niedalekiej przyszłości. Warto było wziąć udział w tym przedsięwzięciu.

Wiola Hućko, Kasia Nadulska