Wizyta Comeniusa we Włoszech

W dniach od 30 września do 08 października 2011 Uczniowie naszej szkoły Aleksander Korfanty i Maciej Chudzik wraz z nauczycielami Dariuszem Rałem, Małgorzatą Wroną, Izabelą Łukasik i Robertem Wróblewskim uczestniczyli w kolejnej wizycie roboczej w ramach realizacji programu Comenius „Her Story” we Włoszech. Pierwsze dwa dni spędziliśmy w Rzymie podziwiając jego zabytki m.in. Koloseum, Forum Romanum, Watykan, schody hiszpańskie, fontannę di Trevi i wiele zabytkowych kościołów. Miasto wywarło na wszystkich wielkie wrażenie, a wizyta w nim była wspaniałą lekcją historii i sztuki.

Następnie pociągiem wszyscy pojechali do Thiene, gdzie mieści się szkoła uczestnicząca w programie Comenius. Pierwszego dnia odbyło się uroczyste otwarcie spotkania podczas którego każdy kraj prezentował swoje miasto i szkołę, a gospodarze przygotowali piękny program artystyczny. Następnie zwiedzaliśmy Thiene. Byliśmy na zamku u hrabiny Thiene, która jest potomkiem założycieli miasta oraz u pani burmistrz. Po południu pojechaliśmy do Vicenzy gdzie m.in. obejrzeliśmy Teatr Olimpico – najstarszy na świecie zachowany teatr pod dachem. Wieczór uczniowie spędzili u rodzin goszczących.
Następnego dnia była wycieczka do Wenecji, w której obejrzeliśmy wspaniałe kanały, muzeum Peggy Gugenheim oraz plac i bazylikę św. Marka. Na zakończenie płynęliśmy tramwajem wodnym po Canale Grando. Trzeci dzień upłynął pod znakiem pracy. Najpierw odbyła się lekcja dla wszystkich uczestników programu przygotowana przez Panią Małgorzatę Wronę na temat „Kobiety w sztuce”. Po obejrzeniu prezentacji multimedialnej, podzieleni na grupy międzynarodowe rysowaliśmy portrety kobiet w różnych stylach, a później odbyła się prezentacja naszych prac. Następnie każdy kraj prezentował swoje prace przygotowane w swojej szkole. Były to pierwsze strony tabloidów poświęconych znanym kobietom.
Ostatni dzień pobytu spędziliśmy w Padwie. Gdzie zwiedziliśmy jeden z najstarszych uniwersytetów, Stare Miasto i bazylikę św. Antoniego. Odlot do Warszawy mieliśmy z Bolonii. Kilka godzin przed wyjazdem na lotnisko poświęciliśmy na wizytę na uniwersytecie bolońskim i starówce.
Cały wyjazd był bardzo udany i owocny. Wszyscy zapoznali się z kulturą, zwyczajami i historią Włoch. Uczniowie pogłębili swoją wiedzę na temat roli kobiet we współczesnym świecie, nawiązali nowe znajomości, poprawili posługiwanie się językiem angielskim i przeżyli wspaniałą przygodę.

Sprawozdanie z wyjazdu do Włoch w ramach projektu Comenius – Aleksander Korfanty klasa IIB LO

W dniach od 30 września do 8 października 2011 roku odbyła się wizyta robocza w ramach projektu Comenius we Włoszech. Uczniowie z XXVII Liceum Ogólnokształcącego Aleksander Korfanty i Maciej Chudzik wraz z gronem pedagogicznym w składzie: p.Dariusz Rał, p.Małgorzata Wrona, p.Robert Wróblewski i p.Izabela Łukasik uczestniczyli w poznawaniu historii i kultury państwa Półwyspu Apenińskiego. Przejdźmy więc do szczegółów naszej wyprawy.
Jest wczesna godzina 6.30, dzień pierwszy projektu. Niewielkim busem wyruszamy na lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie. O 11.40 jesteśmy już na pokładzie samolotu Airbus A320. Dwu godzinna podróż była bardzo ciekawym przeżyciem i nie lada doświadczeniem. Podobno pierwszy lot samolotem jest najtrudniejszy, ale nie potwierdzam tego przekonania. Około godziny 14 docieramy do Rzymu. Jest piękna pogoda, temperatura oscyluje w granicach 25-30 stopni Celsjusza. Przed godziną 15 przyjeżdżamy do naszej kwatery w centrum Wiecznego Miasta. Pięciogwiazdkowy hotel to może nie jest, ale jest czysto i schludnie. Większość czasu i tak będziemy spędzać na zwiedzaniu architektury rzymskiej. Tego samego dnia w okolicach godziny 17 zaczynamy pieszą wędrówkę po ulicach tętniącego życiem miasta. Największe wrażenie wywiera na mnie wielokulturowość mieszkańców. Widać mnóstwo obywateli Azji oraz Afryki. Kierowcy na ulicach są bardzo niebezpieczni, nie zwracają uwagi na czerwone światła i jeżdżą z dowolną prędkością. Nawet włoska policja(Carabinieri) rzadko kiedy zwraca uwagę na popełnione wykroczenia w ruchu drogowym. Po doskonałej nawigacji pana Roberta Wróblewskiego docieramy do przepięknie oświetlonego z zewnątrz Koloseum. Gra świateł wieczorową porą robi naprawdę duże wrażenie. Następnie udajemy się na Palazzo dei Conservatori, gdzie znajduje się słynna Wilczyca kapitolińska karmiąca Remusa i Romulusa. Jest ona stosunkowo niewielkich rozmiarów i znalezienie jej stanowi nie lada gratkę. Pierwszy dzień zakończyłem udaną kolacją we włoskiej knajpce. Czas przed zaśnięciem poświęciłem na przemyślenia i dokładną analizę porównawczą stolic Polski i Włoch.
W kalendarzu widzimy 1 października, godzina 7.00 a ja już na nogach. Godzina na przygotowanie skromnego śniadanka i poranną toaletę. Pogoda jest piękna, temperatura – 25 stopni, słońce i lekki wiaterek – klimat wręcz idealny do przechadzek uliczkami Rzymu. W tym dniu zwiedziliśmy kilka ważnych ośrodków kulturowych, ale największe wrażenie wywarła na mnie barokowa Fontana di Trevi oraz oblegane przez turystów Schody Hiszpańskie. Jest to dzieło architektów Francesco de Sanctisa i Alessandro Specchia, znajdujące się przy Placu Hiszpańskim (Piazza di Spagna) – jednym z najsłynniejszych placów Rzymu. Mnogość zwiedzonych obiektów sakralnych przywracają mnie o zawrót. Piękne złocenia, malowidła ścienne i ogrom budowli to tylko kilka pozytywów odnośnych kościołów obejrzanych w Rzymie. Kolejny dzień dobiega końca, nawet nie zwróciłem uwagi, kiedy zasnąłem. Największy problem w nocy stanowi gwar pobliskiej ulicy i nieznośne komary. Cytat z komedii Bareii – „Trudno co robić” oddaje samopoczucie w obcym otoczeniu.
2 października godzina 9.00 grono pedagogiczne ustala, że ten dzień poświęcimy na zwiedzanie Watykanu. Rozpoczynamy. Na pierwszy ogień idzie Kaplica Sykstyńska. Niezwykłe malowidła, ścienne, zdobienia i freski Michała Anioła wywołują u wszystkich ogromną ciekawość i podziw. Największą uwagę przykuwa sala z dziełem Sądu Ostatecznego. Zrobienie zdjęcia w tym pomieszczeniu graniczy z cudem, ponieważ ochrona cały czas ma się na baczności. Jednak podstawowe zasady konspiracji robią swoje. Później przeszliśmy do Muzeów Watykańskich, gdzie można obejrzeć wiele ciekawych obiektów spuścizny kulturowej: malowidła, rzeźby, mapy i wiele, wiele innych ciekawostek. Wśród nich można odnaleźć również obraz Jana Matejki „Sobieski pod Wiedniem”. Po południu obiektem naszego zwiedzania stała się Bazylika św. Piotra. Wedle tradycji bazylika stoi na miejscu ukrzyżowania i pochówku św. Piotra, uznawanego za pierwszego papieża – jego grób leży pod głównym ołtarzem. W bazylice i w jej podziemiach znajdują się także groby innych papieży, w tym Jana Pawła II. Według mnie największą atrakcją w tym obiekcie jest Pieta autorstwa Michała Anioła. Doskonale spędzony dzień zwiedzania Watykanu zakończyła kolacja w tradycyjnej włoskiej restauracji.
Ostatni dzień wojowania w Rzymie. 3 października 2011, tworzą się 2 grupy zwiedzania. Pierwsza w składzie pani Małgorzata, pani Iza i pan Robert wyrusza do Katakumb. Pan Darek wraz ze mną i Maćkiem idzie najpierw do Koloseum. Ten niezwykły obiekt architektoniczny w starożytnym Rzymie mógł pomieścić nawet 60 tys. widzów. Dla porównania podam, że dzisiejszy stadion narodowy przygotowywany na Euro 2012 jest podobny objętościowo. Po Koloseum nadszedł czas na Palatyn, czyli jedno z 7 wzgórz otaczających Lacjum. Piękne widoki i ciekawe opowieści historyczne umiliły czas na zwiedzanie tego obiektu. Pod koniec dnia udaliśmy się na tzw. Schody Jerozolimskie, gdzie czekało na mnie nie lada wyzwanie. Piesza wędrówka do kwatery była doskonałym zakończeniem działań turystycznych w wielokulturowej stolicy Włoch. Po dokładnym spakowaniu bagażu, zasnąłem niczym niemowlę nie myśląc o otaczającym mnie świecie. Nawet szum za okna i komary nie przeszkadzały. Po prostu byłem bardzo zmęczony, pozytywnie zmęczony
Około godziny 18 dotarliśmy do pięknie położonego Thiene. To 20 tysięczne miasto posiada niesamowite pejzaże górskie oraz specyficzną atmosferę odrębności od gwaru. Na dworcu kolejowym czekała na mnie rodzina, u której spędzę kolejne kilka dni. 20 minutowa podróż Volvo S40 do przytulnego domu i gromkie powitanie wszystkich członków rodziny. Zakwaterowanie przebiegało sprawnie i w miłej atmosferze. Około godziny 21 wraz z rodziną Castello zasiadłem do uroczystej kolacji. Pyszne danie i rodzinny klimat udzielił się wszystkim. Wygodne i duże łóżko sprawiły, że sen tego dnia był głęboki i pełen snów.
Jest 4 października, około godziny 8. Wraz z Pietrem Castello docieramy do miejskiej szkoły w Thiene. Następuje przywitanie wszystkich uczestników projektu. Oprócz mnie i Maćka Chudzika poznajemy reprezentantów innych krajów europejskich. Jest pięciu Finów, dwie Niemki, dwie Hiszpanki oraz kilkunastu miejscowych Włochów. Prezentacja odbywa się w znakomitej atmosferze, przyjaźni i rozmów międzynarodowych. Piosenka Michaela Jacksona – „We are the World” zakończyła ceremonię przywitania uczestników projektu Comenius. Następnie zwiedzanie zamku w Thiene oraz wizyta u pani burmistrz przebiegała na tle rozmów z przyjaciółmi z innych państw. Od godziny 15 do 20 wszyscy uczniowie wraz z międzynarodowym gronem pedagogicznym udali się do Vicenzy. Piękne ciche miasto odbiegające atmosferą od Rzymu zdobyło moje uznanie. Kolejny dzień mija, a ja coraz bardziej zaczynam się przyzwyczajać do życia w obcym środowisku.
W dniu 5 października byłem uczestnikiem całodniowej wycieczki do Wenecji. To niesamowite miasto zachwyciło mnie pięknym widokiem na Adriatyk. Natłok turystów sprawił jednak, że zapomniałem zupełnie o chęci dalszego zwiedzania zabytków. Wizyta w muzeum sztuki nowoczesnej nie zapadła w mojej pamięci na długo. Żałuję, że pobyt w tym mieście nie był lepiej zorganizowana przez Włochów. Ale koniec tego narzekania. Na zakończenie tego dnia poznałem czym jest życie nocne we Włoszech. Nieważne, czy to jest kilkumilionowa metropolia, czy tez mała miejscowość, to Włosi naprawdę są towarzyskim narodem. Przed godziną 1 w nocy położyłem się spać zapominając o nastawieniu budzika na następny dzień.
6 dzień października Roku Pańskiego 2011. Lekcja Comeniusa przygotowana przez nauczycieli z Polski. Na stanowisku głównodowodzącego lekcją stoi pani Małgorzata Wrona. W lekcji uczestniczy około 60 osób, które zostają przydzielone do 7 grup. Temat lekcji brzmi: „Kobieta w sztuce”. Każdy członek grupy ma określone zadania. Jedni malują kobietę w wybranym stylu malarskim, inni piszą historię tej postaci. Nie ma mowy o braku zrozumienia, każdy wie co ma robić. Następnie odbywa się prezentacja prac poszczególnych grup. Pod koniec dnia odbywa się kolejna lekcja, tym razem z cyklu kobieta w mediach. Ciekawe prezentacje Włochów zainspiowały wszystkich. I tak mija kolejny dzień we włoskim Thiene.
Przedostatni dzień wyprawy włoskiej poświęciliśmy na udaniu się do Padwy. Niestety koszmarna pogoda na początku dnia nie przystrajała nas o dobre nastroje. Tylko pan Robert mówił, że się przejaśnia. I tak się stało. Około godziny 13 wyszło wyczekiwane słońce. Można było się wziąć na zwiedzanie fantastycznego miasta, z tętniącymi życiem uliczkami. Stary uniwersytet oraz romańsko-gotycko-bizantyjska bazylika św. Antoniego to najważniejsze zabytki poznane w tym cichym i skromnym mieście. Na zakończenie dnia nastąpiła pożegnalna kolacja w domu Castello. Rodzinna atmosfera i wyśmienite spaghetti oraz mnogość podarunków wymienionych między sobą sprawiły, że wyjazd do Włoch zapamiętam do końca życia. Pieczołowite spakowanie i głęboki sen to doskonała puenta z 7 dnia października.
Ostatni dzień wizyty we włoskim Thiene upłynął pod znakiem podróży na małe bolońskie lotnisko skąd odlecimy do Warszawy. Ale za nim do tego doszło, najpierw nastąpiło ostateczne pożegnanie się rodziną, u której spędziłem niezapomniane chwilę. Opowiem pokrótce jak wyglądała podróż regionalnymi przewozami TriItalia. Z Thiene musieliśmy wyruszyć do Vincezy, aby tam wsiąść do pociągu nie byle jakiego tylko zmierzającego do Padwy. I dopiero ten pociąg bezpośrednio jechał do upragnionej Bolonii. Cała podróż przebiegała bezproblemowo pod znakiem dokończenia gry w tysiączka. Po dotarciu do ostatecznego celu pozostawało nam trochę czasu na zwiedzanie zatłoczonego miasta. Największą uwagę przykuły dwie krzywe wieże stojące koło siebie. Godzinka szybkiego marszu ulicami i czas na ciepły posiłek. Potem podróż taksówką na niewielki bolońskie lotnisko i oczekiwanie na samolot. Jest już godzina 17.40 czasu lokalnego, siedzę w samolocie przy oknie, z którego widać wszystko co się pod nami dzieje. Start samolotu i w kilka sekund otaczająca nas rzeczywistość na Ziemi staje się niewiarygodnie mała. Podróż bez większych zakłóceń trwała niewiele ponad 2 godziny. Wszyscy cali i zdrowi powrócili na warszawskie Okęcie. Jeszcze odbiór bagażu i podróż busikiem do Koziego Grodu. Około godziny 23 docieramy do Lublina i wszyscy się rozchodzą się w swoim kierunku.
Na zakończenie sprawozdania pragnę podziękować całemu gronu pedagogicznemu za życzliwą opiekę i pomoc w zupełnie odmiennej rzeczywistości. Sam wyjazd w ramach projektu Comenius był dla mnie wielkim doświadczeniem i przeżyciem. Spotkanie tyle fantastycznych osób, z różnych krajów europejskich daje możliwość rozwoju językowego i kulturowego. I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi, takie projekty, które są dofinansowywane z funduszy europejskich mają za zadanie zbliżyć mieszkańców Europy, aby Ci poznali się. „WSZYSCY LUDZIE BĘDĄ BRAĆMI” ten niewielki fragment hymnu UE najlepiej odzwierciedla pozytywne aspekty takich przedsięwzięć. I oby takich projektów było dużo więcej, ponieważ inwestycja w młodzież, a także rozwój językowo-kulturowy, powinno być celem nadrzędnym dla wszystkich polityków na Świecie!