Wizyta na Litwie

Polsko-litewski przekładaniec. Zaczęło się niewinnie. Krótka podróż, zakwaterowanie w hotelu. Niby zwykła wycieczka. Jednak było to coś więcej. Wymiana. Wyjazd, na którym poznaje się zwyczaje, kuchnię i co najważniejsze, nowych znajomych. Tym razem kurs obraliśmy na Litwę. Po zakwaterowaniu w hotelu w Alytus pojechaliśmy do Alove. Mała miejscowość położona na prowincji. Mała miejscowość, mała i szkoła. A w niej przemili uczniowie i nauczyciele. Po prostu wspaniała atmosfera.

Zaraz po przybyciu do szkoły wiedzieliśmy, że ludzie są naprawdę bardzo fajni. Każdy się nami zajmował, poświęcał nam czas. Nieważne, czy brał udział w wymianie, czy nie. Byliśmy gośćmi i tak też nas traktowano. Każdy do nas zagadywał, pytał jak tam, co tam. Czasami nie można było odetchnąć. Wszyscy Litwini świetnie mówili po angielsku, niektórzy także po polsku. Poznaliśmy Laurę, Powilasa, Eligiasa, Inet i wiele innych osób.
Jechałem tam nastawiony głównie na zawarcie nowych znajomości, zapoznanie się z kulturą kraju i litewską kuchnią. Słyszałem coś niecoś o daniu o nazwie cepeliny. Muszę przyznać, niebo w gębie… Niestety, zawiodłem się jeden raz na miejscowych specjałach. Któregoś dnia poszliśmy piec chleb. Myślę sobie – ot, zwykły chleb. Nic bardziej mylnego. Jeśli ktoś lubi kminek, to by mu ten wypiek smakował. Ja nie przepadam za tą przyprawą, no ale cóż. Poza cepelinami dobra była również babka ziemniaczana. Niby nazwa pospolita, ale za to sama potrawa. Mmmmmm niebo w gębie.
Dość o kuchni. Nie mogę nie wspomnieć o rozrywkach. Litwini (przynajmniej ci młodzi) naród zabawowy. Mają bardzo dużo różnego rodzaju gier. Co prawda w niektórych nie wiedzieliśmy, o co chodzi, ale zabawa i tak była przednia. Oni uczyli nas, a my ich. Dużym zainteresowaniem cieszyła się zabawa, którą każdy z nas na pewno zna z przedszkola, a jak nie to z podstawówki, mianowicie „stary niedźwiedź mocno śpi”. Mieliśmy również dwie dyskoteki. Uczyliśmy się tańczyć litewskie tańce i śpiewać piosenki. Ogromne wrażenie wywarła na mnie pewna uroczystość – DZIEŃ RODZINY. Oglądaliśmy niesamowite popisy małych, średnich i dorosłych Litwinów, bawiąc się wyśmienicie razem z nimi. I jeszcze wycieczka do Wilna i tropienie śladów polskości.
Warto było pojechać i odwiedzić kraj, z którym tyle nas łączy. Zobaczyć zapierające dech zakole Niemna, poznać tych wszystkich ludzi. Mimo że pogoda nie zawsze nam sprzyjała, wyjazd mogę zaliczyć do niezwykle udanych.

Wojciech Łoś kl. I „A” LO

Dnia 13 maja wyruszyliśmy na Litwę. Jest to wymiana polsko-litewska organizowana przez UE. Przez cały tydzień pobytu tam, mieliśmy okazję poznać wielu ciekawych ludzi z małego miasteczka Alove. Integrowaliśmy się z nimi poprzez wiele wspólnych prezentacji i prac. Stopniowo poznawaliśmy ich kulturę i obyczaje, które mi się bardzo podobały. Wspólne wycieczki do okolicznych wsi, dały nam poznać tradycyjne litewskie potrawy oraz swojskie zabawy i tańce. Ich życzliwość i tolerancja stała się dla nas wielkim przykładem. W wolnych chwilach rozmawialiśmy z kolegami Litwinami o naszych zainteresowaniach. Wymienialiśmy informacje na temat własnych państw, co było bardzo interesujące. Jest to wspaniałe doświadczenie poznać i zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy pochodzą z innego kraju niż Polska. Na wycieczce w Wilnie, mogliśmy zaobserwować, że jest tam wiele kościołów, które były pięknie udekorowane malarstwem i rzeźbami. Znajdowało się tam wiele zieleni i interesujących krajobrazów.
Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu i chciałabym jeszcze raz wziąć udział w takim spotkaniu.

Dominika Czabaj kl. 2 a gimnazjum