Klasy bezpieczeństwa wewnętrznego na obozie kondycyjno – szkoleniowym w Ustrzykach Dolnych

Dnia 24 września ok.godziny 6 rano wyjechaliśmy zwartą grupą klas drugich i pierwszych na obóz kondycyjno-szkoleniowy w Bieszczady do Ustrzyk Dolnych. Nasz czterodniowy pobyt rozpoczął się zakwaterowaniem w przyjemnym pensjonacie „Magda”, który gościł już nie raz naszych starszych kolegów.

Tego samego dnia przed kolacją kpt. Robert Hajduk podzielił nas na cztery grupy, wyznaczył im drużynowych oraz „starszych sal”, zapoznał nas z zasadami musztry indywidualnej i zespołowej oraz zasadami obowiązującymi w jednostkach wojskowych. Wyznaczył także dowódcę plutonu z pośród naszej grupy. I przedstawił plan następnego dnia. Każda drużyna całą noc prowadziła warty i pilnie strzegła nas i całego pensjonatu.

Każdy nasz dzień rozpoczynał się pobódką o 5:30 i zaprawą o 6:00, która była prowadzona przez sierż. Wojciecha Bieleckiego. Bacznym okiem także spoglądała na nas por. Małgorzata Gąszczyk.

Drugiego dnia wyruszyliśmy 10 km. pieszo. Podziwiając Bieszczadzkie tereny, mieliśmy także okazje spróbować nieco innej rozrywki niż na codzień min. gra w Paintball, wspinaczka skałkach, oraz samodzielne przygotowanie obiadu na łonie natury. Główny organizator obozu P.Konrad przekazał nam wiedzę na temat wiązania lin, która miała nam się przydać nastepnego dnia na zjeździe po linie do rwącej rzeki. Po sytym posiłku nastąpiło mycie naczyń piaskiem, popiołem oraz trawą. Po powrocie nastąpiło pastowanie butów i jak co dzień capstrzyk o 22.

Zmęczeni całym dniem po powrocie do pensjonatu musieliśmy doprowadzić do porządku nasze pokoje, gdyż kadra nadzorująca sprawdzała w nich czystość i porządek.

Następnego dnia po zaprawie i pysznym śniadaniu wyruszyliśmy w kolejny obiekt szkoleniowy. Tam min. poznawaliśmy nowe tereny, zjeżdżaliśmy na linie z wysokiego mostu, oraz gotowaliśmy pyszny obiad, zupę grochową. Po powrocie do pensjonatu musieliśmy umyć swoje buty w rzeczce niedaleko zakwaterowania a następnie dokładnie  je wypastować. Po kolacji odbyło się szkolenie z musztry.

Czwartego dnia kpt.R Hajduk poprowadził nas przez bieszczadzkie lasy i przeprawialiśmy się przez rzekę by następnie dotrzeć do miejsca w którym mieliśmy spożyć nasz obiad. Trafiliśmy na wspaniałą pogodę i wędrówka prebiegła szybko i bez problemu. Każdy z plutonu był zadowolony i dobrze zrobiła nam ta emocjonująca przygoda.

27 września nadszedł czas by się pożęgnać z przygodą i wracać do domu. Te pięć dni wyprawy nauczyły nas wielu rzeczy a kadra nadzorująca wprowadziła w życie wojskowe, będziemy miło wspominać ten czas i planujemy już na wiosnę powrócić w te tereny. To nie tylko obóz kondycyjno-szkoleniowy ale także szkoła życia i przetrwania.

Karolina G.

Zapraszamy do galerii niesamowitych zdjęć z naszego czterodniowego obozu w Bieszczadach.